To The Moon

Napisane przez w w Recenzje

Emocjonalna podróż, czyli recenzja To The Moon.

Gdybym miał w skrócie ocenić lub opowiedzieć coś o tym tytule, byłyby to tylko 3 słowa. Płacz, piękno, emocje.

Czemu tym się tak zachwycam? Co takiego wyjątkowego w tym niewątpliwym, niesamowitym dziele? Postaram się Wam mniej więcej wytłumaczyć co sprawiło, że jestem zakochany w To The Moon.

Zacznę od mniej ważnych czynników, jadąc do najważniejszych.
Grafika
 Jeśli szukasz najnowszych rozwiązań technologicznych, by nacieszyć swoje oczy – nie bierz tego tytułu do rąk. Nie jest on zdecydowanie dla Ciebie.
To The Moon zostało stworzone w bardzo prostym programie do tworzenia małych, prostych gier RPG, który nosi nazwę RPG Maker.
Dzięki zastosowaniu tego programu, gra uruchomi się na praktycznie każdym komputerze i laptopie. Graficy postarali się, by mimo prostoty programu w którym operowali, gra nadal była śliczna. I czy im to wyszło? Jakby inaczej. Wystarczy popatrzeć na screen zamieszczony obok. Dokładna, piękna, kolorowa, pikselowa grafika przyciąga oko ludzi.
To-the-moon
Muzyka
Lubisz na swojej półce posiadać soundtracki z różnych produkcji? Soundtrack z To The Moon KONIECZNIE powinien znaleźć się w Twojej kolekcji! Robota, którą odwalił kompozytor – Kan Gao – powinna zostać nagrodzona muzycznym noblem czy co oni tam dostają, nie wnikam. Aczkolwiek – wielki szacunek i podziękowania dla pana Kana za wykonanie (według mnie) tego arcydzieła. Muzyka jest piękna, idealnie wplata się w grę, gra też na emocjach, uspokaja nas jak i pobudza. Bez tej muzyki, lub gdy byłaby całkowicie inna – To The Moon nie byłoby takie wyjątkowe. Kolejnym miłym faktem jest to, że gdy kupimy oryginalną ścieżkę dźwiękową na stronie twórców ( http://freebirdgames.com/ ), 50% zysków ze sprzedaży owej ścieżki dźwiękowej idzie na cele charytatywne. Nie dość, że piękna muzyka to i piękny gest ze strony twórców.
https://www.youtube.com/watch?v=9QfPDmzpC2Q
Fabuła
To jest to co sprawia, że To The Moon jest tak wyjątkowe. Gra na uczuciach, emocjach gracza, wciąga swoją złożonością jak i pięknem… majstersztyk w czystej postaci,
Nie mogę Wam tego zaspoilerować, bo za spoilery do tej gry powinni karać krzesłem elektrycznym. To trzeba przeżyć samemu.
532429-to-the-moon-windows-screenshot-examining-a-piece-of-sheet
Kierujemy postaciami dwóch naukowców. Dr Rosaline i dr Neila Watsona. Kim są te postacie, że mają zaszczyt nazywać się doktorami oraz naukowcami? Otóż Nasi bohaterzy pracują w firmie, która specjalizuje się w spełnianiu skrytych, niespełnionych marzeń umierających już pacjentów. Robią to poprzez wkraczanie w jego podświadomość i kształtowanie jej, by osoba odchodząca z tego świata miała wrażenie, że zrobiła w życiu kiedyś to „coś”, o czym marzyła.
Zadanie nie wygląda pozornie na trudne. Twierdziłbym, że to całkiem łatwa robota.

Lecz…

Trafiają na Johnny’ego. Kolejną z głównych postaci w tej grze, lecz niegrywalną.

Jest on bardzo interesującą postacią i cała gra (od 4 do 5 godzin, może mniej) kręci się wokół niego.

Pokażę Wam tylko główny zarys tej gry, spoilerów nie będę rzucał, gdyż tak jak wyżej napisałem – powinni za to karać krzesłem elektrycznym.
Johnny został sam, jedynie z opiekunką i jej dziećmi. Jego żona zanim zmarła, chorowała na… nie mogę powiedzieć. Brat Johnny’ego, tego też Wam nie zdradzę.
Johnny od dzieciństwa chciał dostać się na księżyc. Nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo co było motywem takiego marzenia. Nasi doktorkowie ze wszystkich sił starają się spełnić to życzenie. Nie brzmi fascynująco? Zagrajcie, pomyślicie całkiem inaczej.
10892
Gra jest naprawdę piękna. Może nie porywa nas swoją długością (4-5h gry, polecam przejść przy jednym posiedzeniu, ponieważ będziecie ciągle o niej myśleć), ale za to oferuje coś, czego nie doświadczymy na co dzień. Emocje, które poruszą nawet największego twardziela. Jeśli miałbym porównać tą grę do jakiegoś filmy, byłyby to na pewno Jestem Sam, Forrest Gump, Zielona Milalub Edward Nożycoręki. Porównałbym z tymi tytułami ze względu na emocje, jakie doświadczamy podczas konsumpcji tego tytułu.
Nie znam osoby, która przy tej grze nie uroniłaby ani jednej kropli. Sam przy niej płakałem, tak samo moi znajomi, którzy z tą grą obcowali. Ale nie myślcie sobie, że to ze względu na wiek. Kojarzycie może RojoV13 jak i PewDiePie? Tak. Oni też przy tej grze płakali.

To The Moon jest pięknym i wyjątkowym doświadczeniem. Wartym polecenia dla każdego, bez względu na wiek i ulubiony gatunek gier. Gdybym był recenzentem i miał wystawić ocenę, byłoby to zdecydowane 10/10.

Na koniec zostawiam Was z „Everything’s Alright” także z To The Moon.

The Good

  • Grafika
  • Emocjonalność
  • Fabuła
  • Klimat
  • Postacie

The Bad

  • Krótka
95

Written by: Gość

Nasz fanpage