Street Fighter V

Napisane przez w w Recenzje, 3 More

Recenzja – Street Fighter V

Muszę stwierdzić, że do piątej części podchodziłem sceptycznie. Czwarta część spowodowała, że ta gra mi zbrzydła. Postacie wyglądające jak zabawki Action Man lub Barbie. Reedycje tej samej gry, z większą ilością postaci oraz aren z niezmienną grafiką i systemem walki. Mimo to miałem ukrytą nadzieję, że piąta część może być lepsza od wspaniałej trzeciej części, którą zagrywałem na Dreamcastcie i emulatorze arcade na PC. Piąty Street Fighter zapowiadał się naprawdę dobrze. Capcom obiecywał, że skończą z reedycjami i płatnymi DLC obiecując dużo zawartości za darmo… Jednak developerzy po części nie wywiązali się z obietnic, ale o tym później.

Menu główne i zgrzyt

SFV SCREEN

Tak… To jest menu główne gry…

Pytanie: GDZIE JEST TRYB ARCADE MODE? A no nie ma… Twórcy myśleli, że każdy gracz zasiadający przy tej grze od razu odpali tryb online i będzie się bić z pierwszymi lepszymi graczami. Fabuła? Fabuła to jest jakiś żart. Wybieramy z 16 (TAK Z 16 POSTACI) postać i przeżywamy jego historię. Każda historia to jest max. 5 minut walk, a samych walk jest 3-4. Ja Story Mode przeszedłem w godzinę. Narzekałem na naciąganą fabułę w Mortal Kombat X, ale w piątym Street Fighterze, mamy obrazki (które są naprawdę ładnie narysowane) z dialogami. Chyba dialogami, bo w większości można tylko usłyszeć orgazmo-podobne pojękiwania bohaterek, które udawały zdziwienie, czy zmęczenie w czasie walki…

SFV SCREEN6

Oprócz bardzo krótkiej fabuły mamy tryb versus, w którym można TYLKO zagrać z innym graczem 1v1. Nie można ustawić bota, który by z nami walczył i na spokojnie oswoić się z systemem gry, niż zanudzać kolegę przy drugim padzie. Capcom się tłumaczył, że Street Fighter V to nie jest gra, a usługa do walk w sieci. Takie tłumaczenie to Japończycy mogą sobie wsadzić… Nie powiem gdzie. Już Tekken Revolution, który jest za darmo do pobrania ma więcej funkcji niż Street Fighter V. A cyfrowa wersja na PS4 kosztuje prawie 300 zł. To jest skandal, że za tak obciętą z zawartości grę życzą sobie aż tyle pieniędzy.

FM’y, ZM’y

SFV SCREEN7

Capcom obiecywał, że nie będzie płatnych DLC, ale po części okazuje się, że kłamali. W grze są dwie waluty. FM’y i ZM’y. FM’y możemy zarabiać przez wygrywanie walk offline i online. Dzięki FM’om możemy kupić nowe stroje do naszej postaci i nowe postacie, które pojawią się w niebawem. Jednak za FM’y nie kupimy wszystkiego. Okazuje się, że są unikalne stroje do postaci, które tylko kupisz za ZM’y. ZM’y to są już punkty zasilane przez prawdziwe pieniądze. Znając Cacpom jestem pewien, że to się nie skończy na unikalnych strojach, ale będą też „unikalne” postacie czy areny.

A czy jest coś dobrego?

SFV SCREEN2

Jeśli chodzi o pozytywy, to jest. Gra ma świetny system walki i mimo że grałem bardzo słabo, to grając w nowego Streeta nie czułem tej przymuszonej statyczności. Jest dynamicznie i można się świetnie przy tym bawić. Twórcy gry wprowadzili małe, ale bardzo znaczące zmiany do gry. Wszystkie ciosy przyjmowane na bloku zabierają punkty życia tymczasowo. Czyli za ciosy, które przyjmujemy na bloku, nasze punkty życia się odnawiają. W końcu można śmiało blokować ciosy, przy bardzo niskim poziomie życia. Kolejną rzeczą jest to, że widzimy, kiedy nasza lub przeciwnika postać może być ogłuszona. Pod paskiem życia widnieje mały pasek i po każdym ciosie na przeciwnika, ten pasek rośnie. Jak się napełni, to jest ona ogłuszona i można robić z nią wszystko, do czasu aż się nie odzyska przytomności. Zamiast paska EX, czy Ultra, to mamy 2 paski: V-Trigger i Critical Art. V-Trigger pozwala uruchamiać specjalne ciosy, które są unikalne do każdej postaci. Ryu zadaje większe obrażenia, Necalli ma mocniejsze ciosy i może sobie pozwalać na zasypywanie przeciwnika ciosami. A Critical Art to cios specjalny, który zadaje bardzo duże obrażenia. Z paska CA, można wzmacniać niektóre ciosy kosztem jednego paska. Jest jeszcze wiele rzeczy dotyczące systemu gry, które robią zmiany, ale one zajęłyby cały tekst poświęcony tej recenzji. W skrócie mówiąc, nowy system walki daje radochę i początkowemu graczowi może przypaść do gustu.

0d58b8efe8076910639c8229ad6fa13d

Kolejną rzeczą są postacie. Jest ich mało, bo tylko 16, ale Capcom planuje już niebawem dodać ich więcej. Na starcie jednak mamy 16 naprawdę ciekawych postaci. Jak zawsze mamy stałą ekipę, czyli Ryu i Ken i jeszcze paru starych znajomych z poprzednich części. Do piątej części zadebiutowały 4 postacie. Jest nim Necalli, kudłaty dzikus, który pragnie dusz wojowników. Bardzo mi się spodobał jego V-Trigger, który zamienia go w coś ala super Sayanina. Jego włosy stają się wręcz obłędne i dlatego ta postać najbardziej mi przypadła do gustu.

SFV SCREEN5

Czy te włosy nie są EPICKIE?

Jest też arab Rashid, który używa mocy Tornada, jak Fujin z Mortal Kombat. Mamy też Laurę, która walczy stylem Matsuda Jiu Jitsu z elektrycznymi mocami. No i pierwsza postać w historii Street Fightera, która może otruć przeciwnika. To jest F.A.N.G – komicznie wyglądający gościu z przydługimi rękawami, w których kryje zatrute ostrza (chyba). To małe zestawienie pokazuje, że postacie naprawdę są ciekawe i bardzo unikalne na swój sposób.

SFV SCREEN4

Każdy Critical Art pokazuje, że jest efektywny.

Coś o grafice i dźwięku

SFV SCREEN3

Gra prezentuje się naprawdę dobrze. Bardzo ładne tła w arenach, bardzo szczegółowe postacie, a efekty różnych mocy robią wrażenie. Dzięki to silnikowi Unreal Engine 4, który prezentuje się w tej grze naprawdę ładnie. Capcom nie zapomniał i musiał dodać trochę komiksowej kreski, która też robi swoje i pokazuje klasyczny klimat, który towarzyszy zawsze w serii Street Fighter. Dźwięk też jest na wysokim poziomie, bo dźwięki uderzeń są dobrze słyszalne i różne odgłosy nas nie odstraszająSOUNDTRACK JEST BARDZO DOBRY! Większość utworów mi się bardzooo spodobała i musiałem po prostu wejść w tubę i przesłuchać ponownie. Zawsze dobrze się wpasowuje. Jak zwykle, w bijatykach, słuchając OST’a w tle, zawsze powinno się czuć motywacje i trochę dramaturgi. Wtedy każda walka może być epicka. Street Fighter V tu się popisał i robi wrażenie. Nawet odgłosy przesuwania się po tym biednym menu gry już nas nakręca.

Tryb Online i kolejny zgrzyt

SFV SCREEN8

Wystarczy tego słodzenia, bo jest jeszcze coś do powiedzenia. Tryb Online jest niedopracowany. Mianowicie, połączenia z graczami w większości laguje. Ciężko dobrać się do walki, która by w ogóle nie zacinała przez lagi. Nawet jak ustawimy, żeby szukało graczy z połączeniem 5, to i tak znajdzie się ktoś ze Stanów i będzie nas/jego lagować. Będziemy przy tym widzieli powolne przemieszczanie po arenie. Nie ma trybu widza. Najbardziej wymagany content w bijatykach, a nie ma go w Street Fighter V. Nie ma też pokoi z graczami, z którymi możemy się kolejno sparować. Lobby w Street Fighter V to spotkanie max. 2 graczy i cały czas naparzanie między sobą. Moim zdaniem takie rzeczy powinny być zawsze w nowych bijatykach. Skończyły się te czasy, kiedy online było mało popularne. Takie rzeczy jak Lobby z funkcja widza na 8 osób powinny być zawsze. Jeszcze do tego chat itp. W Mortal Kombat X można nawet odpalić trening w kolejce i sobie trenować. Tego w Street Fighter V nie znajdziecie.

Podsumowując

Street-Fighter-V-screens_09_Stomp

Street Fighter V powinien wyjść z większą ilością postaci i dokładnie przetestowanym trybem online. Bo nawet 5 miesięcy Bety dla graczy, którzy kupili preorder, a nie poprawił jakości online. Gra gameplayowo jest dobra, ale tak obcięta, że nie jest warta ceny, jaka jest na sklepowych półkach. Gra powinna zostać nawet wydana później, by takie błędy nie występowały na dzień dobry.

The Good

  • Świetny gameplay
  • Nowe postacie
  • Soundtrack
  • Włosy Necalli

The Bad

  • brak większości trybów gry dla jednego gracza
  • połączenia online
  • ZM za prawdziwe pieniądze
  • Tryb online, który też jest biedny
  • Brak trybu widza
  • Lobby na 2 osoby
65

Written by: Gość

Nasz fanpage