The Witness

Napisane przez w w Recenzje

Recenzja – The Witness

Wyspa, zagadki i niewyjaśnione tajemnice – czyli jak pozostawić niesmak po niesamowicie wciągającej i ambitnej grze.

The Witness jest pierwszoosobową grą przygodową stworzoną przez Jonathana Blowa. Dzięki temu podchodząc do tego tytułu doskonale zdawałem sobie sprawę, że niejednokrotnie moje szare komórki będą zmuszane do działania. W tym aspekcie się nie zawiodłem. Już na samym początku gry lądujemy w długim tunelu, na końcu którego jest przełącznik. Przełącznik ten jest najprostszą możliwą zagadką w grze, przypominającą „slide to unlock”. Po wydostaniu się z początkowej lokacji naszym oczom ukazuje się wyspa, którą możemy beztrosko zwiedzać, a jedynym ograniczeniem są pozamykane drzwi z kolejnymi, coraz to trudniejszymi zagadkami.

shot_2016.02.18__time_19_42_n05

Pierwsze co rzuca się w oczy to prosta, a zarazem świetnie zrealizowana grafika. Jest ona bardzo bajkowa, co dodaje dodatkowego uroku. Ciągle miałem wrażenie jakbym utknął w jakimś obrazie namalowanym pastelami. Jak to się mówi, diabeł tkwi w szczegółach, a w The Witness jest ich od groma. Pomimo swojej prostoty grafika jest bardzo dopracowana, a każdy najmniejszy detal został wykonany z ogromną starannością. Cała wyspa jest podzielona na różne strefy, a każda z nich jest utrzymana w unikalnym klimacie. Palety kolorów na wyspie przyprawia o zachwyt i niejednokrotnie zatrzymywałem się w jakimś miejscu tylko po to, by popodziwiać widoki. Szczególnie trzy miejsca zapadły mi w pamięć. Były to sekwencje z perspektywą drzew. Wiele razy słyszałem, że gra wygląda zbyt kreskówkowo, ale według mnie dzięki temu łatwiej jest się zagłębić w ten niesamowity świat i jego tajemnice.

shot_2016.02.18__time_20_18_n02

Kolejnym aspektem, niekoniecznie pozytywnym, jest dźwięk. Nie uświadczymy tu żadnych uspokajających ścieżek dźwiękowych w tle, czego bardzo brakuje. Jedyne odgłosy z jakimi mamy do czynienia to dźwięki naszych własnych kroków, przełączanych paneli, czy szum morza i wiatru. W jednej sekwencji możemy włączyć gramofon z muzyką klasyczną, ale jest to niestety jedyny taki przypadek. Co prawda jedna sekwencja posiada powiązanie z dźwiękiem, lecz nie za bardzo wpasowała się w klimat gry.

shot_2016.02.18__time_19_31_n04

Teraz zwróćmy uwagę na zagadki, które są siłą napędową The Witness. Można powiedzieć, że jest tylko jeden ich rodzaj, jednak o takim zróżnicowaniu, że w ogóle się nie nudziłem rozwiązując je. Przechodzenie kolejnych sekwencji polega na narysowaniu drogi, która na różnych płaszczyznach zostanie poprowadzona z punktu A do punktu B. Brzmi prosto? Na początku tak właśnie jest, ale poziom trudności i rozbudowanie każdej kolejnej łamigłówki wzrasta. Skala oraz typ zagadek świetnie przemyślane. Zaczynając od najprostszych, gdzie trzeba zaliczyć wszystkie punkty przecięcia poprzez prowadzenie drogi w odpowiednim kształcie, na rysowaniu z odpowiedniej perspektywy kończąc. To tylko kilka ze skrywających się na wyspie puzzli, a dodanie możliwości połączenia jednego typu z drugim daje nam naprawdę spore pole do popisu. Każdego typu łamigłówek uczymy się w poszczególnych strefach wyspy za sprawą bardzo intuicyjnych paneli. Na początku dostajemy parę prosty zadań do rozwiązania, by nauczyć się danego schematu, a potem rozwiązujemy coraz to bardziej skomplikowane łamigłówki. Nic nam nie jest tłumaczone i wszystkiego trzeba domyślić się samemu. Ten aspekt gry został tak świetnie zrealizowany, że produkcja Jonathana Blowa sprawuje się lepiej niż niejeden szkolny nauczyciel. Proste puzzle przechodziłem z dziecinną łatwością, ale wiele razy byłem zmuszony do zastanowienia się nad tymi najtrudniejszymi. Było też tak, że nad jedną zagadką musiałem pomyśleć nawet parę dni. Do rozwiązywania zagadek bardzo przydała mi się kartka i długopis, co jest jak najbardziej na plus. Niestety jak to bywa w grach, nie obeszło się bez potknięć. Wszystkie zagadki związane z dźwiękiem musiałem wystrzelać, bo kiepski słuch nie ułatwiał mi zadania. Na szczęście żeby przejść grę nie trzeba ich wykonywać.

shot_2016.02.18__time_19_28_n02

Elementem wartym wspomnienia jest też pojawiająca się w grze łódka. Środek szybkiego poruszania się wokół lokacji, który został idealnie dopasowany do świata. Mamy przedstawioną mapę całej wyspy i możemy wyrysować sobie drogę do punktu, do którego chcemy dopłynąć. Oprócz tego możemy manipulować prędkością łódki, dzięki panelowi, który do złudzenia przypomina te w motorówkach. Na drodze lądowej nie mamy takiego odpowiednika szybkiego poruszania się i pozostaje nam jedynie sprint. Nie traktuję tego jednak jako minus, gdyż większą przyjemność z gry czerpałem z powolnego eksplorowania.

shot_2016.02.18__time_20_01_n07

Fabuła to coś czego mi tu zabrakło. Może wielu powie, że fabuła w tej produkcji jest dla każdego unikalna i każdy może interpretować na swój sposób. Milczący główny bohater, tajemnicza wyspa i poukrywane odtwarzacze audio powodują o wiele lepsze poczucie osamotnienia i budują klimat, ale mnie jednak to nie przekonuje. Wyspa niewątpliwie jest głównym bohaterem The Witness, a my jesteśmy tylko narzędziem w jej rękach i o ile mogę się zgodzić w kwestii klimatu to jednak, na wyspie strasznie mi czegoś przez całą zabawę brakowało. Czegoś bardzo prostego i satysfakcjonującego. Nawet pod koniec zabawy miałem wrażenie, że gonię coś czego nigdy nie złapię, a moje starania są bezsensowne. Ostatnie zagadki coraz bardziej mnie męczyły, bo chciałem czym prędzej ujrzeć to do czego dążyłem przez ten cały czas. Kiedy udało mi się ukończyć grę, poczułem olbrzymie rozczarowanie. Zakończenie zamiast wynagrodzić cały mój trud pozostawiło mnie ze sporym niesmakiem, rozczarowaniem i z taką samą ilością pytań jak na początku. Jedyną rzeczą z jakiej mogłem się cieszyć to licznik rozwiązanych zagadek. The Wtiness to niestety gra na jedno przejście. Powtarzanie puzzli nie daje w ogóle frajdy, a rozwiązanie wszystkich zagadek poskutkuje pożegnaniem się z wyspą na zawsze. Powrót w innym celu niż podziwianie pięknych widoków jest bezsensowny.

Podsumowując gra jest bardzo dobra, ale nie wybitna. Niestety jest do przejścia raz, bo powtarzane zagadki nie dają żadnej satysfakcji. Poza tym do teraz wydaje mi się, że konwencja wyspy wygląda tak, ponieważ tworzenie puzzli przyćmiło inne aspekty gry, co poskutkowało brakiem fabuły. W końcu po co robić coś słabego, jeśli można nie tworzyć tego wcale i niech ludzie doszukują się głębszego sensu. Klimat oraz zagadki stoją na bardzo wysokim poziomie, dzięki temu pozostaniemy na wyspie na długie godziny. Oprawa graficzna jest wspaniała, a bajkowy świat pozwala nam się odciąć od codzienności.

The Good

  • Zagadki
  • Długość gry zależy od inteligencji gracza
  • Pastelowa grafika
  • Otwarty świat
  • Tajemniczy klimat
  • Wciąga
  • Zmusza do robienia własnych notatek

The Bad

  • Dźwięk
  • Fabuła
  • Na jeden raz
  • Momentami męcząca
81

Written by: Gość

Nasz fanpage