Dwa miesiące temu, po ponad półrocznej nieobecności, powrócił Nostalrius – fanowski serwer World of Warcraft. Wiele rzeczy się zmieniło (w tym nawet nazwa), lecz rdzeń projektu pozostał ten sam. Dalej jest to miejsce, gdzie można zagrać w wersję z 2006 roku, sprzed wydania pierwszego dodatku. I dalej Blizzard będzie się starał je zamknąć.


Nie ma co tego ubierać w ładne słowa, ten serwer jest piracki. Nie wymaga opłacania subskrypcji, więc odbiera twórcom prawo do dochodów. Nie jest to jednak typowa sytuacja. Tu mamy do czynienia z czymś więcej, niż z klasycznymi piratami chcącymi bawić się za darmo. Mówimy o zadedykowanych fanach, którzy pragną przypomnieć sobie, jak to dawniej bywało. Jest to wersja gry, w którą nie da się już zagrać, korzystając z legalnych źródeł. Bynajmniej nie mówimy tutaj o garstce ludzi. Przez ponad rok istnienia Nostalrius (do zamknięcia w maju zeszłego roku) zgromadził ponad 800 tys. osób, z czego 150 tys. było aktywnych aż do samego końca.

Nostalrius 2
Spośród nich wielu wybrało tę opcję, jako nieusatysfakcjonowani kierunkiem rozwoju tytułu. Zmienianie niektórych mechanik, wprowadzanie nowych rozwiązań, zmiany w balansie rozgrywki. Takie zjawiska zawsze wywołują wśród fanów kontrowersja, to ogólna bolączka wszelakich gier multiplayerowych. Można w takim razie zastanowić się, czy twórcy nie powinni udostępniać serwerów dedykowanych starszym buildom. Ukróciłoby to narzekania, a w niektórych przypadkach (jak WoW) odciągnęłoby użytkowników od piractwa.

Nie jest to bynajmniej dobre rozwiązanie. W związku z wprowadzaniem coraz to kolejnych serwerów następuje pogłębiający się rozłam wśród graczy. Osoba chcąca zacząć przygodę z danym MMO będzie musiała najpierw zapoznać się ze wszelkimi różnicami między serwerami. Na forach powstanie chaos, gdyż każdy będzie mówić o innej wersji. Łatanie błędów okaże się problematyczne, bo każdy patch trzeba będzie osobno przystosowywać. Jeśli istnieją mikrotransakcje, to trzeba je odpowiednio zbalansować. Zespół twórców zostaje dodatkowo obciążony mnóstwem pracy, co powstrzymuje ich przed dalszym rozwojem ich dzieła. Powstaje wtedy niewyobrażalny bałagan, który nie wróży zbyt dobrze przyszłości ani studia, ani ich produkcji.

Nostalrius 3
Z drugiej strony – czy fan nie ma prawa zagrać w wersję, którą zakupił? Kupując w sklepie określoną pozycję, możemy doskonale wiedzieć co jest w pudełku. Jednak nigdy nie mamy pewności, jak to, co kupujemy, będzie wyglądać za jakiś czas. Gdy wybieramy biurko, to wiemy, że nie zmieni ono swojego koloru podczas użytkowania, ani szafka w nim nie zacznie się otwierać w drugą stronę. W przypadku gier nie jesteśmy świadomi tego, co twórcy planują zrobić. Mogą wpłynąć na element mechaniki, który nas właśnie przyciągnął, sprawiając, że nie będziemy chcieli już do tytułu wracać, a pieniędzy nie odzyskamy.

Nostalrius 4
Niestety musimy się z tym pogodzić, nie pozostaje nam nic innego. To, co mamy obecnie, jest lepsze od alternatywy. Jednak w Warcrafcie możemy dopatrywać się wyjątku. Jeżeli 150 tysięcy ludzi korzystało z serwera takiego jak Nostalrius (gdzie trzeba się namęczyć, żeby trafić, a potem jeszcze wykonać szereg poleceń, żeby go włączyć), to znaczy, że jednak fani tego właśnie chcą. Blizzardowi nie zaszkodzi rozważyć otworzenie oficjalnego, waniliowego serwera. Przy największym MMORPG na rynku można sobie na takie zagranie pozwolić, przyciągając znowu do siebie rzesze fanów, które odeszły lata temu.

Written by: Gość

Nasz fanpage