Rise of Tomb Raider

Kiedy skończyłem Tomb Raider na ps4, zaraz po ostatniej odsłonie Uncharted poczułem w sobie pustkę, ponieważ dawno nie grałem w tak dobrego sandbox’a. „Rise of the Tomb Raider” dopiero po roku pojawiło się na konsoli Sony, nad czym bardzo ubolewałem, ponieważ Microsoft wykupił ekskluzywność wydania. To sprawiło, że dopiero teraz mam możliwość zagrania w ten znakomity tytuł i jednocześnie napisać wam o nim kilka słów.

Tym razem znów będziemy obserwować ciężką drogę młodej Lary Croft, która za wszelką cenę chce oczyścić dobre imię nieżyjącego już ojca, który szukał pewnego artefaktu o niezbadanych, magicznych właściwościach.

Historia

Tym razem twórcy przenoszą nas do Syrii, gdzie zaczyna się nasza przygoda, jednak główny wątek ma miejsce dopiero później. Mianowicie w Rosji, a konkretniej na Syberii, gdzie nasza Pani archeolog szuka Boskiego Źródła, które należało do świętego zwanego Prorokiem i stara nie dać się pokonać mroźnemu klimatowi. Oczywiście w porównaniu do wcześniejszej odsłony, która miała premierę 4 lata temu, twórcy nie zapomnieli dodać przeciwników, którzy mają pewnego rodzaju zwadę z naszą protagonistką. Tym razem stajemy naprzeciw tajemniczej, paramilitarnej jednostki zwanej „Trójcą”, która od przeszło jedenastu wieków chce dopaść wyznawców wcześniej wspomnianego przeze mnie świętego i dostać w ręce jego artefakt, a to jak wiadomo, oznaczałoby zagładę dla świata.

Dlaczego warto przyjrzeć się „Rise of the Tomb Raider”?

Pierwszym powodem jest fakt, że znów możemy stać się poszukiwaczami przygód jako Lara Croft, której historię znamy z poprzednich odsłon gier, ale i także z filmów, których swoją drogą będzie coraz więcej w nadchodzących latach.

Nie dostajemy aż takiego sandbox’a jak wcześniej!

Ta gra jest bardzo dobrze wyważona pomiędzy przedstawianiem fabuły a rzeczami, które możemy spotkać w tak zwanej piaskownicy. Dostaliśmy częściowo otwarty świat, z opcjonalnymi grobowcami do zwiedzenia i znajdźkami. Co najważniejsze, gra cały czas popychała nas oraz oczywiście historię dalej, byśmy nie stali w miejscu.

Warto zauważyć, że zadania poboczne, które pojawiają się na naszej drodze, nie tylko pozwalają nam dodać małe wątki do głównej ścieżki fabularnej, ale nie są do niej wstawione na siłę i nie jest to tak nudne, jak to ma miejsce w niektórych odsłonach Assassin’s Creed. Za to u mnie twórcy mają dużego plusa, bo sprawili, że aż chce się iść i rozwiązywać wszystko, co napotkamy, pomijając oczywiście fakt dodatkowego (sporego) doświadczenia.

Polski dubbing i DLC są warte uwagi!

Na wielkie oklaski zasługuje także Karolina Gorczyca, która i tym razem pokazała, że potrafi wczuć się w tę postać, co może w reboocie nie było widoczne od razu, ale tutaj widać na każdym kroku. Głosowo bohaterka jest dojrzalsza, jakby jej poprzednie przygody faktycznie ją zmieniły, niezależnie, że my jako grający uczymy ją odnowa wszystkiego, co potrafi.

Tomb Raider na PS4 zostało wyposażone we wszystkie wydane DLC. Dla mnie najbardziej intrygujące oraz wciągające było to, które dotyczyło posiadłości Croftów, którą mogliśmy zobaczyć w wielu wspomnieniach Lary (pojawiła się ona także w odsłonach filmowych), co dodaje dodatkowego smaku całości.

Czy warto zagrać?

Osobiście przechodzę grę jeszcze raz i cały czas mam to samo zdanie na temat tej produkcji, a mianowicie jest ona warta sprawdzenia, bo naprawdę serwuje nam dobry kawałek historii ubrany w bardzo ładną oprawę audiowizualną. No i kto nie grał kiedykolwiek w grę z serii „Tomb Raider”, nie zna dużej części historii gier.

 

Karol Riebandt

Written by: Karol Riebandt

Wiele zainteresowań. Nie pogardzi niczym co smaczne! Szczególnonie herbatą i czekoladą. Pisałem o wszystkim, czym się da!

Nasz fanpage